Szczyt klimatyczny COP26 się przedłuży. Delegaci z niemal 200 krajów nadal dyskutują nad dokumentem końcowym: wspólnym planem ograniczenia najgorszych skutków globalnego ocieplenia. Setki interesów, setki różnych gospodarek, bardzo różne grupy społeczne: od początku wiadomo było, że o porozumienie na szczycie w Glasgow nie będzie łatwo.
Dziś opublikowano nową wersję dokumentu końcowego, wciąż podlegają negocjacjom i czekającą na podpisy delegatów. „Przeszliśmy długą drogę, teraz potrzebny jest nam ostatni zastrzyk pozytywnego nastawienia” – mówił szef COP26 Alok Sharma zapewniając, że jest optymistą. Nie brakuje jednak sceptyków. „To nie wygląda dobrze. Na tym COP po raz pierwszy w projekcie konkluzji pojawia się słowo węgiel. Ale najnowsza wersja tekstu jest rozwodniona” – mówił Harjeet Sings z think tanku Climate Action Network. Część ekspertów jest jednak zdania, że choć język najnowszej wersji dokumentu jest mniej kategoryczny, to nie zniknęły z niego kluczowe zobowiązania, na przykład dotyczące stopniowego odchodzenia od węgla. Jest tu też wezwanie, by już za rok kraje przedstawiły nowe, bardziej ambitne plany dochodzenia do zielonej energii.





