Andrzej Duda na obchodach 40. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego: Jaruzelski był tchórzem i zdrajcą

13 grudnia 2021

W warszawskim Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL odsłonięto tablicę „Zginęli za wolną Polskę 1981-1989”. Wydarzenie wpisuje się w obchody 40. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. W odsłonięciu tablicy wzięli udział m.in. prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, marszałek Sejmu Elżbieta Witek, przedstawiciele „Solidarności” oraz duchowieństwa.

 

W ramach obchodów Prezydent Andrzej Duda wręczył medale stulecia odzyskanej niepodległości. Uhonorowani zostali m.in. działacze opozycji antykomunistycznej oraz „Solidarności”. Prezydent Andrzej Duda podziękował wszystkim członkom ruchu antykomunistycznego oporu za to, że „walczyli i cały czas walczą”. „Dziękuje za to, że ta wolna, niepodległa, suwerenna Polska jest, dzięki waszej postawie tamtych dni. I dziękuje, że mimo upływu tych wszystkich lat, od stanu wojennego czterdziestu, od 1989 roku ponad trzydziestu, cały czas o tę Polskę walczycie” – mówił prezydent. Andrzej Duda zwracał również uwagę na długotrwałe oddziaływanie stanu wojennego na pojedyncze osoby, rodziny i polskie społeczeństwo. Podkreślał, że mimo prób pokazania tamtego czasu w perspektywie humorystycznej, tym, którzy go przeżyli, nie było wówczas do śmiechu. Mówił, że wiele osób do dziś boryka się z traumą po stracie wtedy bliskiej osoby i że pozostała także spuścizna tamtego systemu. Jak dodał, były to „czarne lata 80”, które „zakończyły i zdławiły karnawał „Solidarności”, na 8 lat albo na dużo dłużej, bo – jak mówił – „do dzisiaj zmagamy się z różnego rodzaju komunistycznymi wpływami. I do dzisiaj, jak doskonale wiemy, różne dokumenty z ostatnich lat nagle, po śmierci generała, wypadają z rodzinnej szafy” – mówił prezydent.  Prezydent Duda przypomniał, że w nocy, razem z przedstawicielami kilku pokoleń, upamiętnił śmierć Grzegorza Przemyka. Zaznaczył, że wspominano poległych, ale rozmawiano też o tym, „jak bardzo relatywizowana jest w ostatnich trzech dziesięcioleciach ta dramatyczna prawda o stanie wojennym”. „Mieliśmy do czynienia z rozwadnianiem rzeczywistości, często z pokazywaniem stanu wojennego jako komedii, że w gruncie rzeczy było wesoło, że to było takie nic, a generał Jaruzelski to może był bohaterem, który uratował Polskę i naród. Otóż w tę 40. rocznicę trzeba nie tylko mówić, ale trzeba krzyczeć, że nic bardziej mylnego, że Jaruzelski był zwykłym tchórzem i zdrajcą Polski i cała sitwa, która była wokół niego, to była zwykła junta” – podkreślał Andrzej Duda.
Prezydent nazwał grupę z otoczenia generała Jaruzelskiego „bandyckimi emisariuszami Moskwy, którzy domagali się wtedy sowieckiej interwencji”. „I byli chyba po prostu zbyt ciemni na to, żeby tego nie rozumieć, że Moskwa, która zaczęła się właśnie wykrwawiać w Afganistanie i nie jest w stanie zaryzykować, że właśnie tutaj może się im zdarzyć kolejna krwawa łaźnia” – mówił prezydent. Dodał, że do interwencji sowieckiej nie doszło „mimo błagań zdrajców narodu polskiego”, „w związku z czym sami musieli próbować rozprawić z narodem”. Andrzej Duda mówił także, że odejść powinna cała spuścizna tamtych czasów – zniewolenia, upodlenia i niszczenia polskiego społeczeństwa. „Niech ten, co zawinił, przestanie się nadymać na swojej dzisiaj uprzywilejowanej pozycji i pobiera ogromne dla przeciętnego Polaka pieniądze, a zhańbił się jako sędzia w stanie wojennym, za komuny skazując ludzi, którzy o wolną Polskę walczyli. Najwyższy czas odejść, schylając ze wstydem głowę przed narodem” – podkreślał prezydent.

Z kolei premier Mateusz Morawiecki powiedział w trakcie obchodów, że władza komunistyczna była obca i narzucona. Podkreślił, że w latach 80. komuniści nie mieli poparcia społecznego. „O ile komuniści jeszcze w roku 1956, nawet 1968 mogli mieć takie złudzenia, żyć iluzjami wsparcia społecznego dla swojej władzy, o tyle po roku 1980 mieli już pełną jasność, że Polacy chcą wolności i „Solidarności”, a władza komunistyczna nie ma poparcia w polskim narodzie. Władza komunistyczna jest władzą obcą, narzuconą” – podkreślał premier. Mateusz Morawiecki powiedział także, że stan wojenny był zaplanowaną akcją komunistów wymierzoną w „Solidarność”. Zaznaczył, że 40 lat temu polscy komuniści samodzielnie zdecydowali o zniszczeniu związku i nie była to akcja zlecona przez ZSRR, który w tamtym okresie wchodził w okres kryzysu. „Tu Afganistan, tu pękające imperium, więc towarzysze sowieccy zostawili wolną rękę komunistycznym towarzyszom polskim, aby dokonali dzieła zniszczenia. Aby dokonali dzieła zniszczenia, co trzeba podkreślić, na tym co było największym osiągnięciem powojennej historii Polski. Bo „Solidarność” była największym dziełem Polaków po II wojnie światowej” – mówił szef rządu. Premier Mateusz Morawiecki dodał, że „Solidarność” zasiała ziarna braterstwa, zaufania, nadziei na wolność i sprawiedliwość, a stan wojenny miał tę nadzieję zniszczyć. Podobnie jak prezydent, mówił również o relatywizowaniu prawdy o stanie wojennym w ostatnich 30 latach i o tym, że Wojciech Jaruzelski powinien zostać pozbawiony dystynkcji generała. „Przyznam szczerze, że ten tytuł nie powinien mu przysługiwać, bo przecież był tytułem przyznanym przez obce mocarstwo, które zniewalało nas, które niszczyło polską niepodległość. Z niego i jego współsprawców robiono bohaterów tragedii greckiej, bohaterów bez wyjścia i to było wielkie kłamstwo III Rzeczpospolitej. Kłamstwo, które próbowano nam narzucać. To nie było żadne mniejsze zło” – zaznaczył premier i dodał, że dokumenty wskazują na to, że generał Jaruzelski miał wolną rękę w sprawie wprowadzenia stanu wojennego. Podkreślał również, że okres stanu wojennego był początkiem końca władzy komunistycznej w Polsce. Dodał, że z biegiem czasu coraz mocniej przekonywały się o tym ówczesne elity.

W obchodach 40. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL uczestniczyła także marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Podziękowała polskiemu Kościołowi i kapłanom za postawę w czasie stanu wojennego. „W stanie wojennym to właśnie kościół był jednym miejscem wolności. Te kościoły były pełne ludzi, mogliśmy usłyszeć prawdę, a na koniec mogliśmy razem zaśpiewać „Boże coś Polskę, ale ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. Marszałek przypomniała, że Kościół pomagał wówczas internowanym i tym, którzy wracali z internowania. Marszałek Sejmu powiedziała, że nie żałuje więzienia, szykan, utraty pracy i jest dumna, z tego że w wolnej Polsce jest też jej skromna cegiełka. Podkreśliła zarazem, że nie jest w stanie się pogodzić z tym, że sprawiedliwości nie stało się zadość. „Odsłonięta została dzisiaj ta tablica, na której jest sto nazwisk ofiar stanu wojennego. Piękna inicjatywa, ale te zbrodnie stanu wojennego do tej pory nie zostały rozliczone. Ani te z „Wujka”, ani te z Lubina, ani zamordowani księża” – podkreśliła Elżbieta Witek. Wspomniała też o wyemitowanym ostatnio nagraniu z nocnego spotkania generała Jaruzelskiego i Adama Michnika sprzed 20 lat. „Pan Adam Michnik nazwał generała Jaruzelskiego patriotą. Ten zbrodniarz śmie uzyskać tytuł patrioty polskiego. Naszym obowiązkiem jest przekazywanie prawdy o tamtym czasie młodemu pokoleniu, dlatego że dobrą przyszłość każdy naród może budować tylko wtedy, kiedy szanuje swoją przeszłość, kiedy ją zna i kiedy ją rozumie” – mówiła Marszałek Sejmu. W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku w całej Polsce wprowadzony został stan wojenny. Miał na celu zdławienie demokratycznych przemian zapoczątkowanych powstaniem Wolnych Związków Zawodowych „Solidarność” w sierpniu 1980 roku. W czasie stanu wojennego zginęło około 100 osób, oprócz tysięcy internowanych opozycjonistów, dziesiątki tysięcy ludzi było represjonowanych, wyrzucanych z pracy i uczelni, za przynależność do „Solidarności” czy opór wobec władz.

PARTNERZY