Polskie służby odparły atak migrantów na granicy. Siedmiu policjantów rannych

16 listopada 2021

Polska odparła atak nielegalnych migrantów ze strony białoruskiej. Doszło do niego przy zamkniętym przejściu granicznym w Kuźnicy. Wśród funkcjonariuszy służb mundurowych chroniących granicę Polski są ranni.

 

Poszkodowanych zostało 7 policjantów. Wśród rannych są funkcjonariusz z oddziału prewencji policji w Warszawie, u którego wskutek uderzenia kamieniem w głowę prawdopodobnie doszło do pęknięcia kości czaszki oraz policjantka także z urazem głowy. Oboje zostali przewiezieni do szpitala. U pozostałych pięciu policjantów stwierdzono obrażenia rąk i nóg, które powstały od rzucanych kamieni, gałęzi i innych przedmiotów, mimo że funkcjonariusze byli wyposażeni w odpowiedni sprzęt i stroje ochronne. Ucierpiał także żołnierz i funkcjonariuszka Straży Granicznej – oboje zostali trafieni kamieniami. Żołnierz po opatrzeniu wrócił do służby. Atak – jak podkreślają przedstawiciele polskich służb – był zorganizowany i precyzyjnie przygotowany. Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że dzisiejszy szturm przebiegł pod ścisłą kontrolą funkcjonariuszy białoruskich służb. Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że białoruskie służby uzbrajają migrantów, znajdujących się po drugiej stronie granicy w rejonie Kuźnicy. Białorusini ściągają na granicę kostkę brukową i kamienie. Migranci wykorzystywali je dziś do atakowania Polaków. Stanisław Żaryn podkreślił, że polscy funkcjonariusze podjęli adekwatne działania, by skutecznie chronić granicę polsko-białoruską.

Koczujący po stronie białoruskiej nielegalni migranci przypuścili atak na Polskę przed południem. Przeprowadzili go w miejscu szczególnie dobrze umocnionym, gdzie są trzy linie zasieków oraz ogrodzenie. Szturmu na polskich żołnierzy i funkcjonariuszy dokonała licząca około sto osób grupa. W tym miejscu po stronie białoruskiej przebywa około 2 000 takich osób. Cudzoziemcy obrzucali Polaków kamieniami i innymi przedmiotami, w tym metalowymi drągami i elementami płotu, a także kłodami. Miotali też granaty hukowo-błyskowe i granaty łzawiące, które otrzymali od służ białoruskich. „Ponieważ osoby po stronie białoruskiej były dość daleko, mamy podejrzenie, że te granaty były wystrzeliwane z jakichś proc, żeby dolecieć pod nogi polskich policjantów – mówił rzecznik podlaskich policjantów – podinspektor Tomasz Krupa. Inni napastnicy niszczyli bariery graniczne. Szturm kontrolował latający nad napastnikami dron. W ataku wykorzystano kobiety i dzieci, które ustawiono bezpośrednio przed policjantami. Gdy mężczyźni natarli nieco z boku tego miejsca, kobiety z dziećmi zostały szybko usunięte, a w ich miejsce wbiegli agresywni młodzi napastnicy, którzy zaczęli frontalnie atakować policjantów. Rzecznik Komendanta głównego policji, inspektor Mariusz Ciarka powiedział, że zastosowana strategia świadczy o tym, że atak był dobrze przygotowany przez stronę białoruską, co miało zaskoczyć naszych funkcjonariuszy. Mariusz Ciarka dodał, że wśród napastników byli najprawdopodobniej także Białorusini. „Zlokalizowaliśmy  osoby w kominiarkach, [u których] udało się zauważyć wygląd bardzo europejski – europejskie rysy, a język, jakim się posługiwali, był to białoruski, a więc można domniemywać, że wśród tych atakujących ludzi na pewno są też funkcjonariusze służb białoruskich” – powiedział rzecznik.

Podporucznik Anna Michalska, rzeczniczka Straży Granicznej, potwierdziła, że funkcjonariusze tej formacji, którzy stale pełnią służbę w tym miejscu i kojarzą z widzenia część osób, wśród osób zgromadzonych po stronie białoruskiej rozpoznają ludzi z tamtejszych służb. Podlaska policja przekazała, że służby białoruskie nie reagowały na dewastację płotu ani agresję migrantów. Na filmach zamieszczanych w internecie widać też, że kordon białoruskiego wojska blokował migrantom możliwość wycofania się w kierunku Bruzg. By odsunąć agresywny tłum od linii granicy, polskie służby użyły armatek wodnych i gazu łzawiącego. Rzeczniczka podlaskiego oddziału straży granicznej major Katarzyna Zdanowicz poinformowała, że w stronę migrantów wygłaszane były również komunikaty w różnych językach z informacją, że nielegalne przekraczanie granicy jest absolutnie zabronione, i że przeciwko osobom, które chcą to zrobić, zostaną użyte wszelkie środki. Katarzyna Zdanowicz mówiła, że wśród cudzoziemców było agresji. Po natarciu większość migrantów wróciła pod nadzorem białoruskich służb do wcześniejszego obozowiska, które znajduje się kilkaset metrów od przejścia granicznego w Kuźnicy. Tam – jak informowała – kapitan Krystyna Jakimik-Jarosz z podlaskiego oddziału Straży Granicznej rozpalają ogniska i rozstawiają prowizoryczne namioty z drewna. Dodała, że kiedy migranci byli na przejściu granicznym, służby białoruskie dowiozły do obozowiska m.in. duże ilości drewna na opał oraz pojemniki z wodą.

Rzecznik podlaskich policjantów, podinspektor Tomasz Krupa zapewnił, że służby są przygotowane na kolejne takie ataki. „Cały czas pozostajemy na linii granicy, jesteśmy przygotowani na to, że taka sytuacja może się powtórzyć i może być eskalowana w dużo bardziej intensywny sposób. Obok nas żołnierze, są funkcjonariusze Straży Granicznej ramię w ramię. Pozostaniemy na straży polskich granic” – mówił policjant. Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak poinformował, że wszyscy żołnierze służący na granicy otrzymają specjalne nagrody finansowe. „Dziękuję żołnierzom za powstrzymanie dzisiejszego szturmu. Dzięki Wam Polska wciąż jest bezpieczna” – napisał na Twitterze szef MON. Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz powiedział, że polskie służby skutecznie chronią granicę przed naporem imigrantów. Podkreślił, że w tej chwili na granicy widać eskalację działań ze strony imigrantów i służb białoruskich, ale polskie służby będą stać na straży integralności i porządku naszego kraju i całej Unii Europejskiej. Wiceszef MSZ mówił, że dzięki zabiegom dyplomatycznym kraje unijne i partnerzy z NATO wyrazili swoje wsparcie dla wysiłków polskich władz zmierzających do ochrony zewnętrznych granic Unii Europejskiej. Przypomniał również, że w związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej Unia Europejska zdecydowała wczoraj o rozszerzeniu sankcji nałożonych na reżim w Mińsku. „Procedowana jest kolejna lista sankcyjna, która z całą pewnością będzie odczuwana przez stronę białoruską. Równolegle trzeba wspomnieć, że na początku grudnia wchodzą także i amerykańskie sankcje na Białoruś. Jest to sygnał, który w Mińsku powinni zanalizować, czy opłaca się dalej prowadzić tego typu agresywną politykę” – powiedział wiceminister Marcin Przydacz.

O wsparciu Polski w związku z kryzysem na granicy z Białorusią zapewnił Sekretarz Generalny NATO. Jens Stoltenberg mówił o tym przed spotkaniem z ministrami obrony unijnych krajów w Brukseli. Sytuacja na granicy jest jednym z tematów spotkania. Szef Sojuszu Północnoatlantyckiego powiedział, że NATO jest głęboko zaniepokojone wykorzystywaniem przez reżim Łukaszenki migrantów w działaniach hybrydowych i narażaniem ich życia. „Solidaryzujemy się z Polską oraz innymi dotkniętymi kryzysem sojusznikami” – powiedział. Jens Stoltenberg mówił także o zagrożeniu ze strony Rosji i zwiększaniu w reakcji możliwości obronnych NATO oraz wzmacnianiu wschodniej flanki Sojuszu. „To jasny sygnał do Rosji, że będziemy chronić wszystkich sojuszników, także na wschodniej flance” – dodał. Szef NATO ostrzegł też Rosję przed koncentracją wojsk przy granicy z Ukrainą. Zaapelował o powstrzymanie się od prowokacyjnych i agresywnych zachowań oraz wezwał do zmniejszenia napięcia.

Tymczasem Sejm pracuje nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o ochronie granicy państwowej. Według wnioskodawców, ma on zapewnić skuteczność działań Straży Granicznej. Anna Michalska, rzecznika tej formacji, podkreślała, że na mocy tej nowelizacji funkcjonariusze Straży Granicznej otrzymają nowe kompetencje. Będą mogli używać się tak zwanych plecakowych miotaczy substancji obezwładniających, które mają większy zasięg i większą siłę. „Wydaje się nam, że takie narzędzie będzie pomocne przede wszystkim przy tych siłowych forsowaniach granicy” – mówiła rzeczniczka SG. Nowelizacja umożliwia wprowadzenie na czas określony zakazu przebywania na obszarach przy linii granicy szczególnie narażonych na presję migracyjną lub incydenty graniczne. Zakaz nie będzie dotyczyć mieszkańców obszaru objętego zakazem przebywania, osób pracujących na tym obszarze, uczniów oraz osób korzystających z przejść granicznych. Właściwy dla danego miejsca komendant placówki Straży Granicznej będzie mógł także zezwolić na przebywanie na obszarze objętym zakazem innych osób, między innymi dziennikarzy.

PARTNERZY