Nadzwyczajne posiedzenie Sejmu ws. sytuacji na polsko-białoruskiej granicy

9 listopada 2021

Premier Mateusz Morawiecki, przedstawiając na nadzwyczajnym posiedzeniu Sejmu informację rządu na temat sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, powiedział, że operacje mające miejsce na wschodniej granicy, są częścią większej akcji i skoordynowanego ataku, który ma charakter wojny nowego typu.

 

Podkreślał, że w tej akcji ludzie są używani jako żywe tarcze, a bronią jest dezinformacja, w której „Rosjanie, którzy są bezpośrednimi spadkobiercami Sowietów, są mistrzami”. Szef rządu mówił, że na wschodniej granicy mamy do czynienia z wyreżyserowanym spektaklem, którego celem jest naruszenie granicy Polski, wprowadzenie chaosu w Polsce, w Unii Europejskiej. Dodal, że jest to „dokładnie to samo, co z innego kierunku realizowane było również kilka lat temu – w roku 2015, 2016”. Mateusz Morawiecki wraził przekonanie, że mocodawcą Aleksandra Łukaszenki jest Władimir Putin, a to, co się dzieje na polsko-białoruskiej granicy, jest częścią neoimperialnej polityki Rosji. Premier przypomniał, że to Aleksander Łukaszenka, który sprowadza imigrantów do swojego kraju i celowo przesuwa ich na granicę z Polską, jest odpowiedzialny za obecny kryzys migracyjny. „To Aleksander Łukaszenka sprowadził specjalnie dziesiątki tysięcy ludzi na Białoruś. To Aleksander Łukaszenka przesuwa te grupy ludzkie, tych ludzi, migrantów specjalnie – przemocą czasami, mamy takie informacje – z Mińska na naszą wschodnią granicę. To Aleksander Łukaszenka używa tych ludzi jako żywych tarcz i to Aleksander Łukaszenka jest odpowiedzialny za to, żeby ci ludzie wrócili z powrotem do swoich krajów – tam, gdzie ich miejsce” – mówił Mateusz Morawiecki. Premier dodał, że Polska musi być zjednoczona, aby białoruski dyktator mógł dojść do powyższych wniosków. Wskazał, że „musimy patrzeć w sposób solidarny na to, co się dzieje, mając na względzie przede wszystkim los Polski, los Rzeczpospolitej”. Podkreślił, że „ryzyko jest duże – jest takie, jakiego nie było dawno, jakiego nie doświadczyliśmy dawno”.

Przywołując słowa Ignacego Jana Paderewskiego, mówił, że „Polska, aby była wolna, musi być silna”. Podkreślał, że „ta siła dziś przejawia się, musi się przejawiać, w skuteczności naszych działań na wschodniej granicy”. Szef rządu ocenił, że instalacje zabezpieczające na granicy polsko-białoruskiej były kluczowe dla obrony przed napływem migrantów, którzy chcą nielegalnie dostać się do naszego kraju. Gdyby nie one, to – jak mówił – „dziś te kolumny migrantów, popychane z tyłu kolbami karabinów białoruskich służb specjalnych, maszerowałyby już przez granicę Rzeczypospolitej”. Mateusz Morawiecki podkreślał, że bronimy swoich granic w sposób sprawny i jesteśmy gotowi do pomocy także innym. Wyjaśnił, że Polska nie zwraca się o pomoc do Frontexu, ponieważ my mamy prawie 15 tysięcy funkcjonariuszy Straży Granicznej i 13 tysięcy żołnierzy, a Frontex dysponuje mniej niż 2 tysiącami urzędników i mniej niż tysiącem funkcjonariuszy do ochrony wszystkich granic Unii Europejskiej. Siły Frontexu „to nie jest realna pomoc, o którą niektórzy z państwa apelowali” – mówił szef rządu, wyjaśniając, że to z tego powodu Polska nie zwraca się o pomoc do unijnej Agencji, a nie dlatego by uważała, że byłby to „niewłaściwy gest”. Premier przypomniał, że szef Frontexu odwiedził naszą wschodnią granicę „i bardzo chwalił wszystkie działania naszych służb”. Wyraził nadzieję, że rzeczowo wyjaśnia, „dlaczego my sami koncentrujemy nasze siły na wschodniej granicy”.

Mateusz Morawiecki podziękował za godną służbę i obronę granic Polski żołnierzom i funkcjonariuszom, którzy pełnią tam służbę. Premier dodał, że podjęte kilka miesięcy temu działania Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego okazały się skuteczne. Podkreślił, że jest to „podstawowa przesłanka, żeby zorientować, się zobaczyć, jak rząd działał w tej kwestii i żeby na moment zapomnieć o o animozjach i sporach partyjnych”. Zaapelował do wszystkich sił politycznych w Polsce, by w obliczu zagrożenia ze wschodu zachować jedność, aby – jak mówił – „razem wszyscy skupić się na tym, w jaki sposób Rzeczpospolita może bronić się jak najlepiej przed największą prowokacją, przed najpotężniejszym uderzeniem ze Wschodu co najmniej od kilkudziesięciu lat”. Mateusz Morawiecki podkreślał, że musimy mieć pełną świadomość, iż to, co się dzieje w Polsce jest bacznie obserwowane zza granicy – szczególnie wschodniej. Jako kluczową kwestię wskazał jedność – obserwowane jest to, czy Polacy potrafią być skupieni, spójni i zjednoczeni na tym celu. „To jest szczególnie obserwowane za naszą wschodnią granicą, ponieważ tam wiedzą najlepiej o tym, że jeżeli nie będziemy zjednoczeni, to będzie nas łatwo rozbić i ingerować w naszą suwerenność” – mówił premier. Szef rządu podziękował innym państwom za wyrazy jedności, solidarności i gotowość pomocy i wsparcia Polski w związku z wywołanym przez Aleksandra Łukaszenkę kryzysem na polsko-białoruskiej granicy. Jak mówił, „mamy powszechne i bezapelacyjne wyrazy solidarności i poparcia, płynące do Polski ze strony Brukseli, Waszyngtonu, Kijowa i wielu innych stolic, ze wszystkich stolic europejskich”. Przypomniał w tym kontekście o hiszpańskiej akcji „Viva Polonia”.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podkreślał w wystąpieniu, że rząd traktuje bezpieczeństwo Polski w sposób priorytetowy. Dodał, że sytuacja, z jaką obecnie mamy do czynienia na granicy polsko-białoruskiej, jest najpoważniejszym testem dla naszych służb od dekad. Zdaniem szefa MON, „polscy żołnierze, funkcjonariusze Straży Granicznej i Policji zdają ten egzamin celująco, bo każdego dnia wykonują tytaniczną pracę, by chronić ojczyznę przed atakiem hybrydowym reżimu Łukaszenki”. Szef resortu obrony poinformował, że w tej chwili na granicy służbę pełni około 13 tysięcy żołnierzy ze wszystkich dywizji Wojska Polskiego. „Żołnierze wspierają Straż Graniczną od samego początku kryzysu migracyjnego. Pełnią służbę zarówno bezpośrednio przy linii granicznej, jak i na tyłach. Żołnierze prowadzą operacje w ramach dwóch zgrupowań. Są obecni na całej długości linii granicznej pomiędzy Polską a Białorusią i wspierają Straż Graniczną na niemal wszystkich placówkach. W działania jest także włączony komponent lotniczy. Łącznie w użyciu jest pięć helikopterów” – mówił minister. Mariusz Błaszczak poinformował, że przy granicy regularnie nadawane są komunikaty w kilku językach informujące migrantów o konsekwencjach nielegalnego przekraczania granicy. Minister dodał, że żołnierzy wojsk operacyjnych wspierają żołnierze wojsk inżynieryjnych odpowiedzialni za budowę i naprawę uszkodzeń ogrodzenia. Wzdłuż płotu postawiono siatkę leśną chroniącą zwierzęta przed okaleczeniem. W ochronę strefy przygranicznej zaangażowani są także żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

Wojska Obrony Terytorialnej są na pograniczu od początku stanu wyjątkowego w ramach operacji „Silne wsparcie”. Najpierw żołnierze WOT-u byli w kontakcie z samorządowcami i mieszkańcami terenów objętych stanem wyjątkowym. Teraz terytorialsi zatrzymują nielegalnych migrantów, doświetlają mniejsze miejscowości i prowadzą specjalną infolinię. Mariusz Błaszczak podkreślał, że powinniśmy być wdzięczni naszym żołnierzom i funkcjonariuszom za ochronę granicy z Białorusią. Zaznaczył, że za nimi jest już kilka miesięcy ciężkiej służby, a przed nimi kolejne. Szef MON tłumaczył, że żołnierze i funkcjonariusze muszą czuć wsparcie całego narodu, bo na barkach tych osób spoczywa jego bezpieczeństwo. „Oni potrzebują naszego wsparcia. Z tego miejsca chciałbym wszystkim serdecznie podziękować” – mówił Mariusz Błaszczak. Minister podkreślał, że „są to dzielni ludzie, zdeterminowani, aby zapewnić Polsce bezpieczeństwo, a także patrioci, którzy wiedzą, jak wielka odpowiedzialność na nich ciąży w tym krytycznym dla nas momencie”.
Szef MON przewiduje, że sytuacja na granicy szybko się nie uspokoi, będzie ona raczej eskalować i żołnierze oraz funkcjonariusze, którzy znajdują się na granicy z Białorusią, mają tego świadomość.

Przedstawiając informację o działaniach rządu związanych z kryzysem na granicy polsko-białoruskiej, minister Mariusz Błaszczak mówił, że agresywni młodzi mężczyźni cynicznie wykorzystują dzieci, by wzbudzić emocje. Wskazywał, że zatrzymywanie grup nielegalnych migrantów jest konieczne. „Widzieliśmy jak bezwzględnie próbowali niszczyć ogrodzenie, atakować polskich żołnierzy i funkcjonariuszy i siłą przebić się na terytorium Rzeczypospolitej. To były akty agresji, które z granicy mogą przenieść się do polskich miast, jeśli nie uda nam się zatrzymać tej fali” – mówił. Minister Mariusz Błaszczak zaznaczał, że atak jest inspirowany z Rosji. „Ostatni dyktator Europy swoją władzę sprawuje dzięki Kremlowi, wszyscy, którzy w tej sytuacji widzą tylko rodziny z dziećmi, które chcą wejść do naszego kraju, wykazują się niesamowitą krótkowzrocznością i naiwnością” – dodał. Przypomniał, że „rosyjska doktryna zakłada stosowanie intensywnej obróbki psychologicznej, która ma rozbijać wewnętrzną solidarność społeczną”. Szef resortu obrony mówił, że Rosjanie stosując ataki hybrydowe chcą zniszczyć autorytet władzy, wywołać panikę oraz uczynić państwa niezdolnymi do oporu. Zaznaczył, że Polska nie może do tego dopuścić.

O jedność w sprawie sytuacji na granicy polsko-białoruskiej apelował do wszystkich środowisk politycznych minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński. Podczas nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu minister mówił, że celem wytoczonej Polsce wojny hybrydowej jest między innymi skłócenie Polaków i obnażenie ich słabości w sytuacji zagrożenia. Jako celem tej operacji wymienił też „wytworzenie poczucia niebezpieczeństwa u naszych obywateli; poczucia, że państwo jest słabe, bezradne, że wróg zewnętrzny może robić co chce w naszym kraju, może nam dyktować warunki; że nie jesteśmy samodzielni, że musimy prosić o pomoc”. Szef MSWiA mówił, że musimy się temu wspólnie przeciwstawić. Przypomniał, że za każdym razem czy to w swoich wystąpieniach sejmowych czy na komisjach sejmowych apeluje o jedność. Opozycję prosił, by – jeżeli nie jest w stanie poprzeć rządu, nie przeszkadzała mu.
Minister Mariusz Kamiński zaznaczał, że kwestia bezpieczeństwa państwa musi być wolna od polityki. Mówił, że w czasach zagrożenia musimy być jednością. „Starajmy się być jednością, bo działamy na rzecz wszystkich obywateli niezależnie od ich poglądów politycznych, przestańmy oglądać się na słupki poparcia dla partii politycznych – komu to służy, a komu nie; czy to służy PiS-owi, czy nie, to nie ma znaczenia. Ma znaczenie tylko, czy to służy państwu polskiemu i jego obywatelom niezależnie od ich poglądów politycznych” – mówił szef MSWiA. W okolicach przejścia granicznego w Kuźnicy Białostockiej koczuje około tysiąca osób. Polskie służby oceniają, że wzdłuż całej granicy polsko-białoruskiej może przebywać od trzech do czterech tysięcy osób. Migrantów sprowadzili tam funkcjonariusze reżimu Aleksandra Łukaszenki. Wczoraj migranci próbowali forsować zasieki znajdujące się na pasie przygranicznym. Funkcjonariusze Straży Granicznej, policji oraz żołnierze nie dopuścili do ich wdarcia się na teren Polski.

PARTNERZY